Myślenie o potrzebach innych

Czasy się zmieniają, standardy życia się poprawiają, a przy okazji rośnie świadomość różnych potrzeb i możliwości – na tym polega postęp.
Po II wojnie światowej, pamiętają to starsze pokolenia, mnóstwo było ludzi okaleczonych, niepełnosprawnych. Musieli żyć i radzić sobie sami, nowa socjalistyczna ojczyzna miała inne wyzwania. Potem było jeszcze gorzej – przez dekady w PRL-owskiej Polsce temat niepełnosprawności nie istniał, przybysz z kosmosu mógłby uznać, że wszyscy są tu w pełni sprawni. Na ulicach nie widziało się ludzi na wózkach – byli uwięzieni w mieszkaniach czy domach, gdziekolwiek żyli. Nawet projektanci nowoczesnych bloków z wielkiej płyty nie projektowali ułatwień dla osób z niepełnosprawnością – winda za ciasna, brak podjazdów, drzwi za wąskie, progi za wysokie.
Ten etap mamy za sobą – dziś są przepisy, normy, standardy, wymagania… Jest lepiej – są podjazdy, miejsca parkingowe, kontrastowe strony internetowe dla słabowidzących, opisy alfabetem Braille’a na lekach, w windach, w metrze, niskopodłogowe autobusy i tramwaje, toalety publiczne z ułatwieniami.
Widzimy to i myślimy, że jest super. Niby tak, ale pytanie o powszechność rozwiązań i ich dostępność. Pięknie, że urzędy w dużych miastach są modelowo zaprojektowane, tyle że nie zmienia to faktu, że osoba niepełnosprawna ruchowo na wsi nie wsiądzie do autobusu, dziecko na wózku nie dostanie się na piętro szkoły, pies przewodnik będzie wyproszony z restauracji, a głuchy nie dowie się z telewizyjnych wiadomości, co słychać w kraju i na świecie. Jak to w życiu – szklanka może być do połowy pełna i do połowy pusta. Wiele do zrobienia przed nami.
Ćwiczenia z wyobraźni
Przysłowie mówi, że syty głodnego nie zrozumie. Coś w tym jest. Wykładowcy na wydziałach architektury we współpracy z przedstawicielami osób z niepełnosprawnością ruchową, w ramach warsztatów, posadzili studentów na wózkach. Pełnosprawny student, po dniu na wózku, gdy sam na sobie sprawdził jakość życia w przestrzeni publicznej, nie zapomni tego doświadczenia. Już wie, już rozumie, jak ważna jest użyteczność, czyli dostosowanie obiektów do potrzeb osób niepełnosprawnych ruchowo. Nie kosztem trwałości i piękna, ale równolegle.
Może wymyślisz kolejne warsztaty, uwrażliwiające na potrzeby osób z innymi, ograniczonymi możliwościami? Może dostrzeżesz w swoim otoczeniu bariery, które niewielkim wysiłkiem i kosztem można zniwelować? Może podpowiesz komuś decyzyjnemu, co warto zrobić? Może zgłosisz projekt w ramach budżetu partycypacyjnego?
Unia czuwa!
Czy wiesz, że projekty finansowane z Funduszy Europejskich muszą być dostępne dla wszystkich obywateli, w tym dla osób z niepełnosprawnością? Tak jest.
Pamiętaj o tym, gdy będziesz w przyszłości robić cokolwiek, w jakiejkolwiek dziedzinie, branży. Uniwersalne projektowanie to europejski standard. Nie może być inaczej.

Tekst i rysunki zaczerpnęliśmy z Obywatelskiej Układanki Polskiej autorstwa Mai Kramer i Karoliny Laube-Kramer, która udostępniona jest przez wydawcę, Fundację Kocham Polskę, do nieodpłatnej dystrybucji w wersji elektronicznej, do niekomercyjnego użycia na licencji CC BY-NC-SA 4.0.
Zostaw Komentarz