Wołyń

with Brak komentarzy


Trudna historia na granicy. Wygodny pretekst.

Wołyń


Kadr sprzed ponad pół wieku: noc, wieś. Z lasu wychodzi grupa. W mundurach z demobilu, z karabinami, siekierami, łopatami, kanistrami. Leśni partyzanci. Idą spacyfikować wieś. Bandyci? Bandyci. Po wsi zostają zgliszcza. Nie przeżywa nikt, chyba że cudem, jak Mirosław Hermaszewski, przyszły kosmonauta.

UPA mordowała Polaków. Ale „nasi” też mordowali, palili, grabili ukraińskie wsie. Sąsiedzi sąsiadom gotowali piekło.

Czy Wołyń to jedna z białych plam w historii? Chyba już nie, bo ten trudny temat jest coraz częściej poruszany. Film, dyskusje, rozprawy naukowe, publikacje, książki, pomniki. Czy dzięki temu bliżej do obiektywnego obrazu? Niekoniecznie. To jedna strona medalu, druga to relacje z Ukrainą. Upamiętnienia, napięcia, preteksty, prowokacje (bywa, że trudno się połapać – kto, co i dlaczego).

Zależy nam na dobrych, jak najlepszych relacjach z sąsiadami zza wschodniej granicy. Są mozolnie tkane: błyskawiczne uznanie przez Polskę niepodległości Ukrainy od Rosji, wsparcie dla pomarańczowej rewolucji na Majdanie, jednoznaczne stanowisko w sprawie aneksji Krymu, miliony Ukraińców pracujących w polskich domach, na budowach, w szwalniach i w instytutach naukowych, polscy specjaliści pomagający w budowie państwa ukraińskiego. Moc dobrych intencji po obu stronach, ale nieprzepracowana przeszłość, którą łatwo rozgrywać, ciąży.


Orzeł czy reszka

Trudna historia. Powstał film „Wołyń” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego (ponad 8 gwiazdek na 10 możliwych na Filmwebie),
pierwszy poważny w polskiej kinematografii na ten temat. Teoretycznie dobry fundament, furtka do rozmowy, w praktyce podgrzał atmosferę, zaognił sytuację po ukraińskiej stronie. Jak zapalony lont, bomba z opóźnionym zapłonem wywołuje silne emocje u sąsiadów. Trzeba starać się zrozumieć: Ukraińcy też mają swoją wersję historii, swoich bohaterów, swoją wrażliwość. Dlatego źle przyjęli film, źle przyjęli uchwałę Sejmu uznającą rzeź wołyńską za ludobójstwo. Czy mimo to, w przyszłości przyjmą zaproszenie do rozmowy?

Dwa narody, dwie wersje – jedna moneta. Orzeł czy reszka? Orzeł i reszka. Jak to pogodzić? Co jest potrzebne, żeby mur zamienić na most?






Koło ratunkowe

Temat: Potrzebny jest gigantyczny, konsekwentny, wspólny plan edukacyjny.

Niemcy dali sobie radę z rozliczeniem koszmarnej wojennej przeszłości, która nie oszczędziła żadnej rodziny. Dziś kolejne pokolenia ze spokojem duszy i zrozumieniem poznają przeszłość. Nie uciekają od niej. Orędzie niemieckich biskupów o przebaczenie nie było warunkiem wystarczającym. Ale było warunkiem koniecznym. Logika w prawdziwym życiu. Bez prośby o przebaczenie nie byłoby dalszego ciągu drogi do porozumienia, ponad przeszłością.

Nam potrzebna jest EDUKACJA. Trzymajmy kciuki za zrozumienie i porozumienie ponad granicą. Same przeprosiny nie wystarczą.

Koło ratunkowe

Tekst i rysunki zaczerpnęliśmy z Obywatelskiej Układanki Polskiej autorstwa Mai Kramer i Karoliny Laube-Kramer, która udostępniona jest przez wydawcę, Fundację Kocham Polskę, do nieodpłatnej dystrybucji w wersji elektronicznej, do niekomercyjnego użycia na licencji CC BY-NC-SA 4.0.


Zostaw Komentarz